Deus Est Machina

  Kabała i Hermetyzm w praktyce

Mysterium Dei

Starożytna mądrość w nowożytnych słowach

Czas w mistyce

Geniuszy Sfery Hod (Merkury) nie widać na klasycznych drzewie w ogóle, ich liczba pochodzi z zupełnie innego rachunku (dokładnie z podziału 6*6*6 / 3 i zgodności harmonicznej z 8*9) i z samym drzewem nie ma to już wiele wspólnego. Sfera Merkurego to „ukazany intelekt” – czyli zestaw idei, jakie zarządzają światem materialnym. To inaczej mówiąc podstawowe prawa naszego Świata, włącznie z prawami fizycznymi, e=mc2 i tak dalej. Jest jeszcze ciekawiej – otóż sfera Merkurego to 72 zestawy „Twarzy Boga”, które cyklicznie obejmują władzę nad Światem fizycznym, co w hinduizmie ilustruje idea jug- czyli okresów czasu, które rządzą się własnymi prawami. Co prawda wiedza hindu wyróżnia 4 jugi główne, ale istnieje także bardziej precyzyjny ich podział. Kabała wskazuje 72 takie okresy, każdy po 6000 lat. 72*6000=432.000 lat, czyli dokładnie tyle, ile według hindu trwa cała nasza juga, zwana Kalijugą. Jako że nie jest łatwo znaleźć informacje na temat tych zbieżności postanowiłem podać je w tym miejscu Czytelnikowi. Okres 432.000 lat także się powtarza w dłuższych cyklach, jednak rozważania o tym są mało przydatne i jeszcze mniej zrozumiałe, powstrzymam się więc od tego. Wspomnę tylko, że w tych większych okresach powtarza się ten sam wzór matematyczny – mnożnik 72. To samo jest w mniejszych cyklach – te krótsze to także mnożnik liczby 72, czyli 72 lata razy 30 stopni razy 12 znaków zodiaku na przykład. Jednak w tych krótszych cyklach nie zmieniają się główne prawa rzeczywistości. Chciałbym dla Czytelnika wskazać, gdzie w odniesieniu do czasu wiedza hindu pokrywa się z kabałą. Według tradycyjnego kalendarza hebrajskiego mamy teraz rok 5778, co jest tożsame z kalendarzem sumeryjskim – tak zwanym kalendarzem z Nippur. Według Sumerów odmierza on czas „od ostatniego pobytu Boga An-a na Ziemi”. Rodzi to co prawda wiele kosmicznych spekulacji, jakoby bóg ten odleciał z Ziemi gdzieś w kosmos, jednak rdzeń tego stwierdzenia jest taki sam, jak w kabale. Otóż chodzi o najciemniejszy czas w całym cyklu 432.000 lat. Okres największej ciemności, krzywd, wojen i cierpienia, czas, gdy „Bóg nas opuścił”. Okres ten zakończy się według starożytnych w sumeryjskim (i żydowskim) roku 6000, czyli według naszego kalendarza w roku 2240. To będzie koniec „czasu ciemności” według kabały, po nim nastanie okres zwany „Olam ha Ba”- co po hebrajsku znaczy „świat przyszłości”, co jest tożsame z „rajem utraconym”, czy też po prostu rajem.

Tak samo, jak doba jest podzielona w mistyce na 72 odcinki po 20 minut każdy i każdy jest pod opieką innego geniusza sfery Merkurego, tak samo ta cykliczna opieka ma swoje dłuższe cykle. 72 lata to na przykład okres, jaki precesja Ziemi potrzebuje aby przesunąć się o jeden stopień kątowy na niebie. 30 takich okresów po 1 stopień precesji, każdy to 2160 lat, czyli era. 12 takich okresów to rok platoński- 25920 lat (czyli eon, choć to słowo używane jest także do innych okresów czasu, proszę je więc traktować ostrożnie). Rok platoński równa się okresowi 360*72 lata. Jest w mistyce także wiele innych zależności czasowych, nie chce jednak zbytnio komplikować. Chodzi mi o uwypuklenie powtarzalności liczby 72 – jest obecna wszędzie, jest wspólnym dzielnikiem zarówno bardzo krótkich okresów – jak jedna doba, jak i bardzo długich- jak kalijuga. Tak, jak w skali doby okres 20 minut jest energetycznie jednorodny (na przykład co 20 minut zmienia się dominujący żywioł), tak w dużej skali okres 6000 lat jest tak samo jednorodny pod względem dominującej energii. Jak wspomniałem wcześniej okres taki jest pod opieką jednego z „oblicz Boga”, czyli personifikacji drgań sfery Merkurego. Elohim Cewaot, czyli „Bóg Legionów” to imię jądra tej sfery, jak Metatron jest imieniem jądra sfery Słońca. Elohim Cewaot ma 72 oblicza i cyklicznie zmieniają się one jako opiekunowie sfery Ziemi. Działają one jak filtry drgań ze sfery Słońca. Jednak w sferze Słońca okresy te są dużo dłuższe i wynoszą 10 * 430.000lat /45 = 96.000 lat pod opieką każdego geniusza sfery Słońca. Jak wspomniałem wcześniej dywagacje o tak wielkich okresach czasu nie mają większego sensu, poza wspomnieniem, że ludzkość istnieje według Sumerów właśnie od ok 300-400 tys lat. Zauważyć chciałbym także, że informacje o tak wielkich okresach czasu docierając do nas są obłożone wieloma śladami zębów czasu, o czym świadczy chociażby nieustający spór o to kiedy, który okres się zaczyna – czyli od kiedy należy liczyć. W hinduizmie pełny „dzień Brahmy” czyli istnienia jednego Świata to 4.320.000.000 lat, zatem pewne jest, że żaden człowiek w znanej nam postaci nie widział tego na własne oczy i rozważania o tym są czysto teoretyczne.

Wróćmy jednak do sfery Merkurego – czyli Hod. To jedna z inteligencji tej sfery obejmuje pieczę nad Światem materialnym co 6000 lat i warto wiedzieć, że tak, jak według hindu kalijuga się teraz kończy, tak samo kabała twierdzi, że ten okres 6000 lat jest ostatnim przed nastaniem Olam ha Ba. Oczywiście przy tak wielkich okresach czasu nie ma zmiany energetycznej w sekundę, jest za to płynne przejście jednej częstotliwości w drugą. Bo jak łatwo się domyślić czas także jest częstotliwością drgań światła. Zatem okres wychodzenia świata materialnego z tzw. ciemności już się rozpoczął, już widzimy zaczątki przebudzenia duchowego ludzkości. Jednak póki co dwa stulecia z hakiem jeszcze miną zanim to się zakończy. W każdym z okresów 6000 lat inny geniusz sfery Hod pełni funkcję pośrednika pomiędzy sferą Słońca, a nami (jest Hermesem- posłańcem bogów, to imię jest funkcją – nie tożsamością) i przejmując swoją funkcję staje się także pierwszym geniuszem tej sfery. W religiach na te inteligencje mówi się „anioły” – czyli posłańcy właśnie. Dla przykładu w tej chwili mistycy wymieniając wszystkich 72-óch geniuszy wskazują anioła Wehuwi jako numer jeden i od niego rozpoczynają numerację reszty. Od niego rozpoczyna się każdy rok, każda doba, od niego rozpoczyna się cykl żywiołów i tak dalej. Uważny Czytelnik już w tym miejscu tekstu dozna olśnienia, że odkrył właśnie „zaginione imię Boga” – tak, jest nim właśnie Wehuwi. Imieniem zastępczym Wehuwi jest Jah-Weh, lub JHWH – choć tak naprawdę jest to „klucz dostępu” do tej inteligencji. Aby rozmawiać z Wehuwi trzeba użyć tego zestawu żywiołów, idealnej równowagi pomiędzy nimi wszystkimi. W literaturze mistycznej spotyka się także wersję Wehuwiah – jako że anioły, czy tez pierwotne inteligencje sfer są podzielone najpierw na inteligencje ognia i wody, zatem ich imiona mają zawsze dodane końcówki „jah” albo „el”- co można tłumaczyć jako męski i żeński w uproszczeniu. Jah jest męski, El żeński. Płeć jednak to uproszczenie, pierwotnym znaczeniem tych końcówek jest sfera, z której pochodzi tzw. zwierzchnik danego geniusza – czyli albo Bina (Saturn) – Jah, albo Chochma (cały Zodiak) – El. Jak powiedziałem jednak, nie chcę komplikować, uproszczenie do płci jest całkiem zasadne, choć zbyt duże uproszczenie prowadzić może do pomyłek. Proszę cały czas pamiętać, że mówimy o częściach ludzkiego ducha, to wszystko mamy w sobie w skali mikro. Często popełnianym błędem przy nauce kabały jest wpadnięcie w sztuczne autorytety, w pozorną boskość tych wszystkich energii – podczas gdy są tylko personifikacjami cech, na które mówi się „boskie”. Istnienie zawiera je wszystkie w sobie, a my jesteśmy mikro-istnieniem, mikro-kosmosem jak to woli. Zatem mamy to wszystko w sobie, tylko w mniejszej skali. Czas pokazuje w jakim cyklu energetycznym jesteśmy, zatem póki co chociażby sfera Plutona jest dla nas chaosem i zniszczeniem, ale to także mamy w sobie – i kiedyś będziemy świadomie używać.

Zatem teraz u władzy jest Wehuwiah , czyli JHWH, czyli sumeryjski An. Jest on personifikacją „zasady zachowania energii” – zasady dla nas tak oczywistej, że nikt poza dziećmi nie wyobraża sobie nawet, że kiedyś mogło być inaczej. W naszej rzeczywistości nie da się włożyć słonia do pudełka zapałek, nie da się cofnąć czasu ani przekroczyć prędkości światła. W tej erze są święte prawa fizyczne, które JHWH narzuca i aby je obejść trzeba narzucić mu swoją wolę. JHWH to hebrajskie symboliczne uproszczenie, wskazujące na cztery żywioły i ich świętość pod władzą tego geniusza. W tych czasach magia jest bardzo trudna i uczenie się jej wymaga bardzo dużo wysiłku. Trzeba na JHWH wymóc pozwolenie na stosowanie magii, on sam nigdy się na to z własnej woli nie zgadza. Stąd w kabale autorytet Sfery Słońca – jest ona dla JHWH nadrzędna, więc jest jej posłuszny. Taką mamy teraz rzeczywistość. Jednak aby na własne oczy zobaczyć relikty innych rzeczywistości proszę się przyjrzeć zdjęciom szkieletów brontozaura – czy nikogo nie zastanowiło, że tak olbrzymie zwierzę aby utrzymać swoją głowę ponad gruntem musiało by mieć kręgosłup z tytanu, a zamiast mięśni podnośniki hydrauliczne? Dziś takie zwierzę nie może istnieć ze względu na prawa fizyki. Drugim przykładem są pterodaktyle – proszę się zastanowić jak ciężkie musiało to być zwierzę i jak wielkich skrzydeł taki ciężar potrzebowałby do latania. Pterodaktyl miał relatywnie malutkie skrzydła i dziś byłby nielotem – jak pingwiny. Chyba, że obowiązywałyby inne prawa fizyki, prawda? Kiedyś te zwierzęta mogły istnieć i jeszcze podobne zaistnieją, jako że czas jest cykliczny. Kabaliści mówią, że przeszłość jest przyszłością – to właśnie mają na myśli.

Według wiedzy hindu obecna juga jest najgorszą ze wszystkich. Spór o czas jej trwania jest według mędrców łatwy do rozstrzygnięcia. Kalijuga cechuje się wojnami i okrucieństwem, wystarczy zatem jeden rzut oka na naszą historię aby się domyślić, że to właśnie kalijuga trwała w całej znanej nam historii. Nawet najstarsze podania różnych kultur mówią głównie o wojnach i podbojach. Chociażby Mahabharata – hinduski epos uznawany za piątą Wedę, opowiada przecież głównie o wojnie – tytuł Mahabharata znaczy „wojna Bharatów”, czyli Bharat Bharata harata jak niektórzy dowcipkują. Ani słowa o erze radości i pokoju, nigdzie na przestrzeni teksu. To samo tyczy się wszystkich innych znanych tekstów mówiących o czasach antycznych. Kalijuga trwa odkąd my zapisujemy historię. Spoglądając dokładniej na wiedzę Sumerów czy Egipcjan można odnaleźć tam prawdziwe perły, zdeklasyfikowane jednak jako zapis historii z racji okresów czasu jakie podają. Mam na myśli chociażby słynną sumeryjską listę królów, wymieniającą władców Mezopotamii na okres do około 300.000 lat wstecz. Pokrywa się to z wiedzą hindu, opisaną w Wedach – to także są historie sięgające setek tysięcy lat wstecz. U Sumerów na przykład opis potopu to jedno z nowszych wydarzeń, w ich literaturze postać Noego ma na imię Ziusudra i sumeryjska wersja tej historii jest dużo precyzyjniejsza niż hebrajska, zawiera więcej szczegółów – po czym łatwo poznać, że hebrajska jest kopią sumeryjskiej, a nie odwrotnie. I to wszystko są historie wojen, bólu i okrucieństwa, historie czasów ciemnych. Jeśli kalijuga to okres takich wydarzeń łatwo jest rozpoznać, że jej trwanie obejmuje czas powstania tych dzieł piśmiennictwa. Kolejną istotną informacją o jugach, jest to, iż w każdej judze człowiek ma inną postać fizyczną i obowiązują inne prawa fizyki. W sumeryjskich mitach o stworzeniu człowieka w mieście E.Din ( u hebrajczyków Eden), jeśli potraktujemy je jako historię, a nie mit – stworzenie fizycznego człowieka nastąpiło ok. 300-400 tys. lat temu. Kapłan Berossos posuwał się jeszcze dalej – ponad 400.000 lat wstecz. Jeśli wszystkie te informacje weźmie się pod uwagę razem – widać wyraźnie, że ze sobą korelują. Jeśli ok. 300.000 lat temu powstały fizyczne ciała, które teraz noszą nasze dusze, to istnieją one tylko na użytek kalijugi. A ta według powyższych informacji ma trwać 432.000 lat, zatem dobiega już końca. Zasadnym jest więc stwierdzenie, że żyjemy w „ostatniej generacji” jak to mówią kabaliści. Jako że granica pomiędzy tak dużymi okresami czasu jest bardziej płynną zmianą niż jednosekundowym „pstryk”, możemy spokojnie uznać, iż już żyjemy w czasach powrotu do czasów światła. Według starożytnych za około 222 lata czasy ciemności zakończą się całkowicie i nasze obecne ciała zostaną zastąpione innymi. To właśnie mieli na myśli Egipcjanie malując swoich bogów w raju jako olbrzymów o niebieskiej skórze. To wszystko do siebie pasuje i chcąc rozmawiać o mistycznym podejściu do sensu życia, losie czy przeznaczeniu warto posiadać powyższe informacje. Jest to bowiem bardzo istotna dla naszej egzystencji na Ziemi kwestia. Uznałem, że warto o tym napisać także z innego powodu. Mianowicie poszerzanie świadomości człowieka to nie tylko nauka praw natury, ale i w szerszym aspekcie odnalezienie swojego miejsca i czasu na arenie dziejów. Odnalezienie siebie jako części historii Wszechświata umożliwia spojrzenie na siebie z innej perspektywy, na znalezienie jeszcze jednego sposobu zrozumienia swojego istnienia.

Mówiąc o czasie i naszej historii warto wspomnieć także o tym, że materiał historyczny, jakim dziś dysponujemy jest bardzo ubogi w stosunku do tego, co posiadaliśmy jeszcze 2000 lat temu. Istniała chociażby Biblioteka Aleksandryjska, która wiele razy opierała się ludzkim zakusom jej zniszczenia- aż wreszcie w VII wieku n.e. się poddała. Perły piśmiennictwa, jakie się w niej znajdowały, zawierały wiele tekstów sprzed potopu, zapisanych na kamiennych tablicach, różnych rodzajach papieru i innych nośnikach. Że takie istniały wiemy chociażby z przechwałek króla Aszurbanipala, założyciela biblioteki w Niniwie w VII wieku p.n.e. – chwalił się on, iż „umie czytać teksty sprzed potopu, rozumie słowa, które znał mądry Adapa”. Adapa to kolejna postać, którą warto wspomnieć. Jego istnienie jest dziś rozmyte w różnych podaniach i mitach, jest on utożsamiany zarówno z biblijnym Adamem, Henochem jak i Hermesem. Istnieje wśród badaczy także pogląd, że był genetycznym pierwowzorem Adama – to znaczy dziecko Adapy i bogini Nin.Ti to Adamu – czyli właściwy Adam. Nie ma co do tego pewności – właśnie z racji zniszczenia większości informacji o nim, jak też odstępu czasu, jaki nas dzieli od jego istnienia. Wiadomo jednak, że jeszcze w Babilonie wspominano wielkiego mędrca o takim imieniu i przypisywano mu autorstwo pisma w ogóle, ale i w szczególności dzieła pod tytułem „Pisma Dotyczące Czasu”, które to także zaginęło – zachowały się jedynie wzmianki o jego istnieniu. Jest bardzo możliwe, że „Pisma Dotyczące Czasu” znajdowały się najpierw u króla Aszurbanipala, a potem w zbiorach Biblioteki Aleksandryjskiej. Jednak Uległa ona zniszczeniu jak powszechnie wiadomo. Najwięcej wkładu w jej zniszczenie mieli Rzymianie, jest więc bardzo możliwe, że przed unicestwieniem samej biblioteki zachowali oni część zbiorów. Rzymianie nie mieli pobudek religijnych, nie byli fanatykami żądnymi zniszczenia wszystkiego, co nie wychwala ich bóstwa. Byli rozsądnymi ludźmi, to jedynie z powodów politycznych wiedza o istnieniu dużo większych potęg niż ich własne imperium (wtedy już u schyłku istnienia) nie była im na rękę. Nowopowstająca religia, która z woli Rzymian miała się stać religią jednoczącą całe imperium musiała być wtedy jedynie słuszna i na pewno zależało im na starciu z kart historii wszelkich śladów innych bóstw. Jednak, jako że sami tą nową religię wprowadzili na tron, wiedzieli dokładnie, że to ich własny twór i na pewno nie pałali żądzą ślepej destrukcji w imię tej religii. Oni się tylko chcieli pozbyć konkurencji. Jest zatem bardzo możliwe, że skarby Biblioteki Aleksandryjskiej odnajdą się kiedyś w zbiorach Biblioteki Watykańskiej. Logika wskazuje, że jest to co najmniej możliwe.

Nie jest to jednak główny temat tej książki, wspominam o tym jedynie dla zainteresowanych Czytelników oraz aby ukazać, że ludzkość od dawna przekazuje swoim potomnym tą samą wiedzę, tylko pod innymi nazwami. Pętle czasu powtarzają się w przewidywalny i logiczny sposób, będąc zarówno narzędziem losu – jak i przeznaczenia. Na jedne mamy wpływ – na inne dopiero uczymy się go wywierać. Ostatecznie człowiek ma stać się wszystkimi „obliczami Boga” na raz i samemu decydować tak o losie jak i przeznaczeniu. Póki co jednak dopiero się tego uczymy.